Bojana Lazić – wywiad

09.04.2022

Bojana Lazić jest wielokrotnie nagradzaną serbską reżyserką teatralną i dokumentalistką radiową, która w AST Wrocław wraz ze studentami IV roku Wydziału Aktorskiego przygotowuje się do premiery spektaklu „Dobry człowiek z Seczuanu”. I to właśnie temu tytułowi poświęciliśmy nasz wywiad z tą niezwykłą twórczynią.

Kamil Downarowicz: Wraz ze studentami AST zaprezentujesz premierowy spektakl „Dobry człowiek z Seczuanu” na podstawie tekstu Bertolta Brechta. Dlaczego wybrałaś akurat ten tytuł?

Bojana Lazić: Wybrałam tę sztukę, ponieważ stara się zmierzyć z tematem, czy cierpienie uszlachetnia człowieka. Jest to zagwozdka, której poświęcam ostatnio dużo uwagi i czasu. Sam dramat nie daje jednak prostej odpowiedzi na to pytanie, jedynie nakierunkowuje na pewne ścieżki myślenia. Mam nadzieję, że widz podąży nimi i zada sobie podobne, co ja pytania.

Dokładniej rzecz biorąc, sztuka będzie opowiadać o niemożności istnienia ideału dobra w świecie pełnym zła. Czy osobiście wierzysz, że dobro ostatecznie ulega złu?

Dobro i zło to odwieczna walka, która toczy się na Ziemi. Mijają lata, dekady, stulecia, ludzie niby się jakoś tam zmieniają, ale wciąż podlegają oddziaływaniu sił jasności i ciemności. Na tym opiera się świat. Uważam, że właśnie dlatego jest to tak inspirujący temat do badań.

Czytając Brechta, odniosłem wrażenie, że mimo pesymistycznego wydźwięku tekstu, ma on również wiele pozytywnych stron. Jest momentami zabawny, ciepły i przerysowany. Czy spektakl będzie utrzymany w podobnym klimacie?

Chyba jednak nie do końca. Dominuje w nim raczej poważny ton. Wpływ na to ma m.in. brak muzyki. Nigdy do tej pory nie wystawiałam spektaklu bez ścieżki dźwiękowej. To było dla mnie największe wyzwanie w pracy nad tym przedstawieniem. Rytm spektaklu zbudowaliśmy tak, jak aktorzy traktują pauzy i przemówienie – jako partyturę.

Komunikowałaś się ze studentami w języku angielskim, który nie jest twoim językiem ojczystym. Czy to w jakiś sposób utrudniało przekazanie pewnych idei, rozwiązań i koncepcji, które chciałeś, aby zaprezentowali na scenie?

Nie mieliśmy problemu ze zrozumieniem się, ponieważ od początku używaliśmy wszystkich języków, którymi mówimy na co dzień. Komunikowaliśmy się również po polsku i serbsku, dlatego, że są to języki z tej samej grupy językowej i było w miarę łatwo nam się zrozumieć.

Jesteś doświadczoną, wielokrotnie nagradzaną w swoim kraju reżyserką. Czy nadal masz tremę przed kolejnymi premierami, czy podchodzisz do nich na spokojnie?

Zawsze się denerwuję! Myślę, że to naturalne uczucie przed premierą i jestem pewna, że nigdy mi się to już nie zmieni.

Pochodzisz z Serbii. Niewiele wiemy o teatrze w Twoim kraju. W jakiej jest on kondycji? Których serbskich reżyserów i artystów związanych z teatrem warto poznać?

Największym problemem teatru w Serbii jest to, że z budżetu na sztuki widowiskowe przeznacza się na niego zdecydowanie niewystarczające środki. Mimo to są niezwykle ciekawi reżyserzy młodego pokolenia, którzy tworzą w teatrach instytucjonalnych, ale także na scenie niezależnej. Najbardziej interesujący jest dla mnie Jug Djordjevic.