Kulturalne nagrody Gazety Wyborczej WARTO – trwa głosowanie
06.02.2015
W 2015 roku kulturalne nagrody Gazety Wyborczej WARTO dla młodych twórców związanych z naszym miastem zostaną wręczone po raz siódmy. Przyznawane są corocznie w pięciu kategoriach: film, literatura, muzyka, sztuki wizualne i teatr.
Wśród 25 nominowanych znaleźli się artyści, zespoły i kolektywy, wydarzenia. Laureatów wybierają kapituły złożone z dziennikarzy, recenzentów, krytyków, menadżerów kultury, artystów. Czytelnicy wyłonią laureata w plebiscycie Nagroda Publiczności, który otrzyma nagrodę w wysokości 5 tys. zł od firmy Archicom, natomiast laureaci WARTO 2015 odbiorą statuetki i 10 tys. zł od miasta Wrocław ESK 2016. Gala wręczenia nagród odbędzie się w czwartek, 12 lutego o godz. 20 w Klubie Eter.
W zeszłorocznej, szóstej edycji WARTO, nagrodzono w kategorii teatr studentów Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej Filia we Wrocławiu (rok dyplomowy 2012/2013): „to brylant, który trafia się raz na wiele lat. I chodzi tu nie tylko o liczbę indywidualnych talentów – także o ich sumę, która daje zgrany, wszechstronny zespół. Michał Czaderna, Dawid Czupryński, Dariusz Dudzik, Agata Bykowska, Karolina Gibki, Agata Grobel, Łukasz Karczmarek, Tomasz Kocuj, Michał Kosela, Dawid Lipiński, Adam Pietrzak, Radomir Rospondek, Sonia Roszczuk, Jacek L. Zawada. Nominujemy ich za wysoką artystyczną jakość, ale także za olbrzymią determinację.”
Poniżej podajemy pełną listę nominowanych w każdej kategorii wraz z linkiem do głosowania.
Zapraszamy także do lektury biografii nominowanych w kategorii teatr – wszystkie osoby są także z nami związane.
Teatr: Joanna Gerigk, Małgorzata Gorol, Grzegorz Mazoń, Paweł Palcat, Bartosz Porczyk
Literatura: Rafał Różewicz, Michał Kozłowski, Mikrofestiwal, Anna Herbut, Bartosz Jastrzębski i Jędrzej Morawiecki
Film: Bartosz i Piotr Bartosowie, Marcin Strauchold, Paweł Wysoczański, Ita Zbroniec-Zajt, Krzysztof Skonieczny
Muzyka: Las Rzeczy, Oxford Drama, Peter J. Birch, Tempus Fantasy, We Draw A
Sztuki wizualne: Piotr Blajerski, Anna Bujak, Marian Misiak, Łukasz Rusznica, Kamila Wolszczak
Jedna reżyserka i czwórka aktorów – to tegoroczne nominacje w kategorii „Teatr”.Wybór był wyjątkowo trudny – jak zestawić ponaddwugodzinny monolog Bartosza Porczyka w „Dziadach” ze skromnym, ale znakomitym „Po sznurku”? Błyskotliwą kreację Małgorzaty Gorol w Podróży zimowej”, role Pawła Palcata, który stopił się z bohaterem „Człowieka na moście”, i Grzegorza Mazonia, który gra, używając aktorstwa jako jednego z wielu instrumentów?Kapituła Warto – teatr: Jolanta Kowalska – dziennikarka, krytyk teatralna, Dagmara Chojnacka – recenzentka, Aleksandra Konopko – recenzentka, Grzegorz Chojnowski – dziennikarz, recenzent teatralny, Magdalena Piekarska – dziennikarka.
Małgorzata Gorol
Absolwentka krakowskiej PWST, w zespole Teatru Polskiego od dwóch lat. Dała się zauważyć w „Mitologiach” wg Rolanda Barthesa w reżyserii Pawła Świątka – w błyskotliwym monologu modelki, która o poszukiwaniu duchowości mówiła jak o polowaniu na najlepszy odcień szminki w drogerii. I wyznawała, że od śmierci papieża modli się „za lepsze zdjęcia, za tych nieszczęśników, co nigdy nie wybiorą Prady, i za lasy amazońskie”.Później, w „Zachodnim wybrzeżu” Michała Borczucha, zmieniona nie do poznania w milczącego, czarnoskórego Abada. I ostatni strzał na miarę jej talentu – „Podróż zimowa” Elfriede Jelinek Pawła Miśkiewicza, w której dotrzymuje kroku Ewie Skibińskiej, Halinie Rasiakównie, Krzesisławie Dubielównie, Agnieszce Kwietniewskiej.- W recenzji „Podróży zimowej”, gdzie Gorol olśniła publiczność w popisowym solo na ciało, mimikę i iluzję, napisałem, że jej rola to wejście smoczycy – mówi Grzegorz Chojnowski, juror Warto. – Tak wyraziste pojawienie się młodego aktora we wrocławskim teatrze zdarza się raz na lata. Mając tak wspaniałe partnerki, Gorol błysnęła wszechstronnością aktorskich środków i kto wie, czy nie na nią będzie się na to przedstawienie chodzić. Uwaga: naprawdę świeży, wartościowy talent!
Joanna Gerigk
Dramatopisarka, teatrolożka, reżyserka, absolwentka reżyserii teatru lalek na wrocławskiej PWST. Pochodzi ze Starogardu Gdańskiego, współpracuje ze scenami teatralnymi we Wrocławiu, w Łodzi, Wałbrzychu i czeskiej Pradze.Hitem, dzięki któremu jej reżyserski talent eksplodował, jest skromne przedstawienie „Po sznurku”, które miało premierę we Wrocławskim Teatrze Lalek. Przenosząc na scenę teksty niepełnosprawnego autora, 49-letniego Piotra Gęglawego, dała zarówno publiczności, jak i biorącym udział w spektaklu artystom potężny haust wolności. Spektakl, który wymyka się utartym schematom, przynosi opowieść, w której niemożliwe staje się możliwe, która podważa zasady logiki i wraz z którą widz dostaje wszystko oprócz tego, czego by się spodziewał – tak można określić „Po sznurku”.
Warto podkreślić, że ubiegły rok w karierze artystycznej Gerigk należał do Wrocławia – wyreżyserowała tu też „Pocztówki z Karłowic” Fundacji Teatr Nie-Taki, spektakl na podstawie opowieści mieszkańców tytułowej dzielnicy.- Gerigk dokonała błyskotliwej adaptacji tekstu Piotra Gęglawego i współpracującego z nim Romka Zańki – mówi Aleksandra Konopko, jurorka Warto.- Stworzyła kameralną, mądrą sztukę, dzięki której upadają wszelkie stereotypy, uprzedzenia oraz narzucone normy i reguły. Reżyserka udowodniła, że wyobraźnia i wolność twórcza są największymi sprzymierzeńcami artysty i sztuki. Aby stworzyć takie przedstawienie, nie wystarczy dobrze opanowany warsztat reżyserski. Trzeba mieć także nieprzeciętny talent, a jednocześnie być pokornym i niezwykle otwartym.
Grzegorz Mazoń
Urodzony w Sosnowcu, absolwent naszej PWST, w zespole Lalek od siedmiu lat. Człowiek orkiestra. Śpiewa, tańczy, recytuje, a w dodatku gra na wielu instrumentach.To w ogromnej mierze dzięki niemu „Sam, czyli przygotowanie do życia w rodzinie” w reżyserii Jakuba Krofty zyskał wiarygodność. Mazoń nie tyle wchodzi w skórę nastolatka, mierzącego się z doświadczeniem rozwodu rodziców i problemami z dorastaniem, co raczej staje obok swego bohatera, próbując wraz z nim spojrzeć z dystansem na ten koniec świata.W „Czarodziejskim flecie” staje się równie wiarygodnym łącznikiem między dziecięcą widownią a wyczarowanym światem opery – jego Mozartowi uwierzy każdy dzieciak. Nie tylko dlatego, że jest rozczochrany i nosi trampki.
– Mazoń, młoda gwiazda WTL, miał wyjątkowy rok – mówi Dagmara Chojnacka, jurorka Warto. – „Sam”, w którym zagrał główną rolę i do którego skomponował wykonywaną przez siebie na żywo muzykę, zwyciężył w Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Swoje kompozytorskie talenty Mazoń potwierdził, tworząc muzykę do spektaklu „Umwuka” Capitolu. Potem z magiczną lekkością wcielił się w Mozarta. W operze „Czarodziejski flet” Mazoń nie tylko prowadzi całe przedstawienie, wybornie bawiąc zarówno młodych, jak i dojrzałych widzów, ale też gra na kilkunastu instrumentach! Wybitny, niezwykle utalentowany i pracowity, wszechstronny artysta teatru.
Paweł Palcat
Aktor, dramaturg, reżyser. Absolwent wrocławskiej PWST, członek i współtwórca offowego teatru Zakład Krawiecki, od 2005 roku związany z Teatrem Modrzejewskiej w Legnicy.W 2010 roku za rolę w spektaklu „Roxxy 2 Hot”, w którym wciela się w gwiazdę porno, siostrę bliźniaczkę Almodovarowskiej Patty Diphusy, został nagrodzony na 39. Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Jednego Aktora. W 2011 wyreżyserował własny tekst „Zrozumieć H.” na OFF-ie PPA, wyróżniony później II nagrodą za reżyserię na 3. Koszalińskich Konfrontacjach Młodych „m-teatr”.Współtworzył adaptację „Niekończącej się opowieści” oraz „Innego chłopca” na legnickiej scenie. W 2013 roku w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym wyreżyserował własną adaptację „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” Swietłany Aleksiejewicz, za którą otrzymał Srebrną Ostrogę „dla najbardziej obiecującego twórcy zachodniopomorskich scen”.
Nominowany do Warto za rolę Henryka w wystawionym w ubiegłym sezonie „Człowieku na moście” w reżyserii Jacka Głomba. Spektakl, który przy wszystkich zaletach plenerowego przedstawienia wyraźnie cierpi na brak czytelnie zarysowanego konfliktu, niesie rola Palcata, który stapia się z bohaterem -legnickim społecznikiem, dyrygentem chóru, oryginałem Henrykiem Karlińskim.Palcat odwołuje się do starych szkół aktorskich, a osobowość bohatera oddaje przede wszystkim przez ciało, ruch – perfekcyjna charakteryzacja szybko okazuje się jedynie dodatkowym, wzmacniającym całość efektem. Niezależnie od metody efekt jest porażający – od jego bohatera, kolorowego ptaka, oderwanego od rzeczywistości, tęskniącego do przeszłych, lepszych czasów nie sposób oderwać oczu, nie sposób też rozpoznać w nim aktora znanego z poprzednich ról. A kiedy w finale na ścianie Zamku Piastowskiego realizatorzy wyświetlają serię slajdów, nikt poza samym Palcatem nie będzie w stanie odróżnić, kogo oglądamy na fotografiach – Karlińskiego czy kreującego jego postać aktora.
Bartosz Porczyk
Aktor od dziewięciu lat związany z Teatrem Polskim. Absolwent łódzkiej Filmówki, zadebiutował na scenie Teatru im. Jaracza. Przez dwa lata był aktorem Capitolu, gdzie wystąpił choćby w „Scacie”.Laureat Tukanów: Złotego, Dziennikarzy i Publiczności na PPA w 2007 roku. I wielu nagród za spektakl „Smycz” – w tym na XIII Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Dublin Fringe.Ubiegły rok przyniósł mu dwie znakomite kreacje – role Gustawa w pierwszej odsłonie „Dziadów” w reżyserii Michała Zadary i księcia Potiomkina w „Termopilach polskich” Tadeusza Micińskiego w reżyserii Jana Klaty. Za pierwszą został wyróżniony Wielką Nagrodą Aktorską na 39. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych „Klasyka Polska” i Nagrodą im. Zelwerowicza. Był też nominowany do Wrocławskiej Nagrody Teatralnej i do Paszportu „Polityki”.
Jolanta Kowalska, jurorka Warto: – Przypadek Porczyka właściwie od zawsze lokował się w kategorii „warto”, ale to w minionym sezonie w jego karierze nastąpił radykalny zwrot. Gwiazdor estradowego show susem przeskoczył kilka dystansów i okazał się mistrzem aktorstwa wagi ciężkiej. Bo rola Gustawa/Konrada jest czymś na kształt Korony Himalajów, a nie ma wątpliwości, że Porczyk zdobył ją w wielkim stylu. Jego kreacja odesłała do lamusa wszystkie diagnozy o śmierci bohatera romantycznego, zadała też kłam twierdzeniom, że polszczyzna wieszczów jest dziś dla na językiem obcym. Kilkugodzinny, transowy monolog Gustawa z IV części „Dziadów” w wykonaniu Porczyka był fenomenalnym wyczynem aktorskim, który dał odpowiedź, czym może być nowoczesne misterium słowa.Przykładem aktorstwa XXI wieku był również Potiomkin w „Termopilach polskich”, rola, w której krzyżują się echa awangardowych projektów teatru z minionego stulecia. Powiedzieć dziś o Porczyku „śpiewający aktor”, to nie powiedzieć nic. Aktor rozbudował tę kategorię w nowym kierunku, pokazując postać jako „muzyczne ciało” na scenie.
Źródło: Gazeta Wyborcza | Magda Piekarska | Warto 2015 – nominowani w kategorii teatr | 2015.01.29